czwartek, 9 maja 2013

A było to tak…

Koncowka lutego, zimowy szary dzień, Agata i Ola widząc na necie promocję lotniczą do Ameryki Południowej rozmyślały o dalekiej podróży. Los chciał, że wieczorem wspólne sprawy połączyły ich i wspomniały o tej samej promocji, na którą miały wielką ochotę od samego ranka.

-Ola, myślisz to co ja?

-Nooo

-To co jedziemy?

-Jedziemy!

Na drugi dzień dokonałyśmy zakupu biletów wyczyszczając swoje marne konta.

„Aha, to teraz nie mamy kasy na pobyt. To teraz przydałaby się szybka praca za granicą..”

Za tydzień byłyśmy już we Francji, alpejskie Val Thorens stało się naszym domem na 6 tygodni, praca nie była lekka, ale czas mijał nam szybko i imprezowo. Problem kasy rozwiązany! 1:0

Teraz jestesmy w Paryżu, jutro lot, najpierw Rio, Sao Paulo i lądujemy w Limie.

Ahoj przygodo!

Widok z naszego balkonu w Val Thorens

1 komentarz:

  1. hip hop jointy alkohole:)to ja, dusty mennnn:) slucham goorala i mysle o Was dziewczynki. zaaaaa ta Wasza przygoda...bawcie sie lepiej niz swietnie i dawajcie znac TU bo ten kapeloosh to swietna sprawa. ps. chce moje zdjecia z val thoooo:) buziakiiiiiiiii

    OdpowiedzUsuń