piątek, 31 maja 2013

Ciagle do przodu i ciagle do przodu...!

Wyjazd z La Paz okazal sie wcale nie taki latwy, jakby moglo sie wydawac...
Zaczelo sie od mandatu... za sikanie za autobusem:P
Do odjazdu bylo juz bardzo blisko, wiec Agata czym predzej znalazla ustronne miejsce, a tu niespodzianka... kto by pomyslal ze na dworcu sa kamery? Siedzimy sobie spokojnie w autobusie, a tu przychodzi straznik dworcowy. Juz wiemy co sie szykuje, ale udajemy, ze nie wiemy o co chodzi. Z 50 boliwianow udalo sie zejsc do 20 i jako bonus 10 kwitkow oplaty dworcowej...:)
Ponad godzine zajelo nam wydostanie sie z samego dworca... W tym kraju maja dziwna manie ustawiania odjazdow autobusow na jedna godzine. Pozniej kolejne 1,5 h przebijania sie przez miasto.
A nasz autobus... Najgorszy z najgorszych, cisnal z zawrotna predkoscia 50km/h... Mialysmy wrazenie, ze jedziemy traktorem...
O dziwo, po 13 h godzinach jazdy znalazlysmy sie w Uyuni.
Szaro, brudno i ponuro. Pustynia.


Ale na szczescie to nie jest nasz ostateczny cel podrozy. Z przypadkowymi ludzmi wynajmujemy jeepa z kierowco-kucharzem i jedziemy...
Jakiekolwiek przejawy zorganizowania to nie do konca nasz styl... jednak widoki, jakie nam serwowano przez te 3 dni wygrywaly wszystko!
Zmieniajace sie krajobrazy: pustynie piaszczyste, kamieniste, solne, stepy, wyspy kaktusowe, roznobarwne gory, wulkany, rozmaite formacje skalne, gejzery, gorace zrodla, kolorowe laguny...
No i zwierzeta... flamingi, strusie, owce, lamy, wigonie.
No poprostu mozg rozzz...trzaskany!!!

 

1 komentarz:

  1. Super! Przepiękne widoki! A to ostatnie zdjęcie wymiata!

    OdpowiedzUsuń